Podobno człowiek potrafi kontaktować się ze zmarłymi – duchami tych, którzy nie mogą zaznać spokoju lub przywoływani są z zaświatów. Do tego celu mają służyć seanse spirytystyczne, tabliczki ouija czy wszelkiej maści zdolności paranormalne.
Choć dowodu, który potwierdzałby ze 100% pewnością skuteczność wymienionych metod oraz istnienie samych duchów nie ma, to historie niesamowite bazujące na popularności tego, co niezwykłe, dawno już stały się popularne na całym świecie. Ludzie, choć nierzadko nie zdają sobie z tego sprawy, uwielbiają się bać. Kochają wręcz horrory, dreszczowce, ciemność, mroczne historie i klimatyczne opowiadania. Tematyka opisywanych przeze mnie zjawisk na dobre zagościła też w umysłach filmowych scenarzystów i reżyserów. Co warto podkreślić – w zdecydowanej większości przypadków rozwój kina grozy, gore, slasherów czy tzw, zombie movies zawdzięczamy filmom klasy B. Niewielki budżet (w niektórych przypadkach mniejszy od rocznych kosztów utrzymania witryny „narty Alpy”, „mechanika pojazdowa”, „narty Francja”, „kosmetyki samochodowe”, „dowcipny blog” czy „narty Włochy”), amatorscy „aktorzy”, nieskomplikowany scenariusz, kiepskie efekty specjalne, a raczej niespecjalne… Tak właśnie prezentowało się większość produkcji z lat 80. Pamiętają o tym, z pewnością, fani dobrego, krwawego kina, dla których termin „najlepszy film życia” nie odnosi się co kilka dni do innej pozycji.

Wrzesień 3rd, 2010
mikiciuk
Posted in
Tags: